Serwis społecznościowy Kokos.pl publikuje informacje dotyczące przychodów użytkowników serwisu, podaje Antyweb.pl. Dla niepowołanych osób mogą one być źródłem cennych informacji.
Marcin Hłybin na serwisie Antyweb.pl
pisze, że każdy, kto jest zainteresowany zaciągnięciem pożyczki musi podać dane dotyczące dochodów. "Na pierwszy rzut oka pytanie o wysokość zarobków nie wzbudza podejrzeń. Z punktu widzenia idei serwisu wydaje się to naturalne - im więcej danych o pożyczkobiorcy zdobędziemy, tym bezpieczniejsza będzie nasza transakcja", zauważa Hłybin. Problem polega na tym, że informacje te są dostępne dla każdego internauty, a to może być sprzeczne z umową lojalnościową, jaką podpisują pracownicy z pracodawcami. Poza tym z tego typu danych można wyciągnąć wiele informacji, takich jak miasto, w którym bierze się najwięcej pożyczek, kto najczęściej się zapożycza, jakie ma dochody itp. Hłybin we wpisie sam robi wiele ciekawych analiz, które dla pożyczkodawców mogą być bezcenne.
Jak temu zaradzić, żeby jednocześnie nie zniszczyć idei serwisu? Autor przyznaje, że nie ma na razie pomysłu.
Dorota Janik, rzecznik prasowy Kokos.pl, nie widzi jednak większego problemu. "Tak naprawdę to sami pożyczkobiorcy publikują swoje dane, a nie my. Analizy rynku zaś robione są od dawna przez specjalne firmy. My jako serwis nie wymagamy żadnych zaświadczeń dotyczących zarobków, więc nie jesteśmy do końca wiarygodnym źródłem informacji", mówi Janik. Rzecznik dodaje, że na zachodzie publikowanie danych o zarobkach nie jest problemem, a wręcz przeciwnie, chwalenie się dochodami dodaje animuszu.
Co na to polscy internauci?
"Do tej pory nie mieliśmy żadnych skarg", mówi rzecznik.