Licencja bez Windowsa
Ocena: 0.0/5 (0 ocen) Zaloguj się, aby móc głosować
Opublikował: gazeta.pl, Dn: 07.08.2008, Wyświetleń: 6 |
Czy klient może domagać się zwrotu pieniędzy, jeśli nie chce używać Windowsa kupionego z nowym komputerem? Producenci mówią: "nie", a UOKiK twierdzi, że owszem.
Wczoraj w "Gazecie" opisaliśmy przypadek Piotra Karczemskiego, studenta z Łodzi, który zażądał zwrotu pieniędzy za system Windows kupiony wraz z laptopem Lenovo.
Poszło o zapis w licencji, którą student miał zaakceptować, gdy po raz pierwszy włączył komputer. Karczemski znalazł tam fragment, który - w przypadku, gdyby nie zgodził się na warunki licencji - nakazuje klientowi zwrot systemu, ale w zamian za refundację. Potwierdził w Microsofcie, że zasady zwrotu powinien ustalić z producentem.
Ale Lenovo odmówiło. Powód? Spółka nie przewiduje takiej procedury, nie zmuszała klienta do kupna laptopa, a klient wiedział, że kupuje go z Windowsem.
- Jeśli taki zapis znalazł się w licencji, to powinien być on respektowany i klient może domagać się refundacji z tytułu nieużywania oprogramowania - twierdzi Łukasz Wroński z departamentu polityki konsumenckiej UOKiK.
Co jednak w sytuacji, gdy producent odmawia? - Zostaje droga sądowa - mówi Wroński. - Nie mieliśmy dotąd sygnałów, które mogłyby wskazywać, że taka praktyka ma miejsce na rynku - dodaje. I zastrzega, że o tym, czy producenci naruszają prawa konsumentów, czy nie, UOKiK mógłby rozstrzygnąć jedynie w drodze postępowania.
Podobną politykę jak Lenovo ma HP - spółka uznaje, że klient kupując komputer z Windowsem, dostaje całościowy produkt. I jeśli nie podobają mu się warunki licencji, to może zwrócić, ale komputer wraz z zainstalowanym oprogramowaniem.
Obie spółki przekonują, że dają wybór - mają w swojej ofercie albo sprzęt bez systemu operacyjnego, albo z Linuksem.
Ale bywa, że wybór jest ograniczony - bo jeśli klient szuka maszyny o konkretnych parametrach, to okazuje się, że są dostępne tylko w wersji z Windowsem (tak było z ThinkPadem kupionym przez Piotra Karczemskiego).
W Microsofcie nie potrafiono nam wyjaśnić, jak wygląda sprawa z licencją - choć obiecano kontakt po konsultacji z prawnikami.
Tomasz Grynkiewicz
|