Recenzja: Witamy w raju! GTA IV jest najlepszą częścią serii!
Ocena: 0.0/5 (0 ocen) Zaloguj się, aby móc głosować
Opublikował: gazeta.pl, Dn: 04.05.2008, Wyświetleń: 75 |
Możecie mówić co chcecie o gościach z Rockstar ale jedno jest pewne. Ci ludzie, zupełnie jak postacie z ich gier, mimo upływu lat wciąż doskonale wiedzą jak być "cool". Na dowód przedstawimy Wam jedną z pierwszych na świecie recenzji Grand Theft Auto IV. Tekst pochodzi z zaprzyjaźnionego nam amerykańskiego portalu GamePro. Zapraszamy do lektury.
Pomniejsi producenci gier komputerowych zostaliby zapewne zniszczeni przez nagonkę ze strony mediów i polityków, jakiej Rockstar doświadcza na okrągło. Ale ta firma mimo wszystko trzyma się doskonale. Jedyny skutek tej niekończącej się krucjaty jest taki, że dzięki niej studio stało się jeszcze silniejsze i bardziej doświadczone.
Jednak walka z politykami i mediami to nie wszystko. Rockstar musi się zmagać z jeszcze groźniejszymi i ważniejszymi sprawami - oceną fanów.
Praca nad jedną z najbardziej oczekiwanych gier roku musi być niezwykle stresująca. Sprawa staje się jednak jeszcze poważniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę sukces poprzednich tytułów z serii. Dodając do tego potrzebę przejścia na coraz to mocniejsze, wymagające większego realizmu konsole, otrzymujemy gotowy czarny scenariusz na grę, która mogłaby okazać się totalną klęską studia.
Podsumowując: Rockstar już od dawna miał wokół siebie watahę wilków rzucających mu się do gardła. Co w takich warunkach zrobiła firma? Wyszła naprzeciw wrogom i stworzyła kolejną część serii Grand Theft Auto. Co więcej, najnowsza odsłona cyklu nie tylko triumfuje nad poprzednimi, ale również bije na głowę większość innych podobnych tytułów, jakie dotychczas trafiły na rynek.
GTA IV to nie jest tylko gra. To dowód na niezwykły talent producentów i nagroda za to, że bardzo konsekwentnie trzymali się oni zasady "zero kompromisów". Trzeba też zaznaczyć, że jest to przede wszystkim gra, która daje naprawdę wielką frajdę. Nie używamy zbyt często wyrażenia "produkcja którą musicie kupić", ale musimy przyznać, jeśli tego nie zrobicie, to przegapicie jedno z najlepszych growych doświadczeń jakie dotychczas stworzono.
Przygotujcie się więc na szybką i emocjonującą podróż po świecie GTA IV wraz ze Starszym Programistą Chrisem Morellem. A jeśli zobaczycie nas chodzących po wirtualnych ulicach Liberty City, zatrzymajcie się na chwile i przywitajcie się.
Siedem lat temu Rockstar wydał GTA III i udowodnił, że jest firmą, która nie tylko potrafi zmienić zasady ale także napisać od nowa cały ich zbiór. I kiedy już pomyśli się, że studio na pewno nie ma możliwości niczego zmienić, na rynek trafia Grand Theft Auto IV. Gra, która znowu łamie zasady bardziej, niż ktokolwiek by się spodziewał.
Pomimo wielu kontrowersji, opóźnień i innych problemów trapiących grę, producentom udało się stworzyć tytuł, który nie tylko spełnia nasze niezwykle wywindowane oczekiwania, ale też potrafi je przekroczyć. GTA IV nie jest rewolucyjne, ale w pewien sposób podobne do tego jak Apple ciągle udoskonala iPoda. Jest grą niebezpiecznie zbliżoną do perfekcji. Tytuł ten jest nie tylko owocem dekady ciężkiej pracy, ale także wisienką na torcie branży wirtualnej rozrywki.
Wraz z prostą ale wciągającą fabułą, świetnym podkładem głosów i intrygującym systemem multiplayer, GTA IV stało się "pełnym pakietem" na naprawdę wiele godzin rozrywki.
Przybycie do Stanów
Niko Belic trafia do Liberty City, fikcyjnego miasta dziwnym trafem łudząco przypominającego Nowy Jork. Niko jest emigrantem z Europy Wschodniej, który przybywa tu zachęcony wizjami swojego kuzyna Romana. Zamiast obiecanych willi, pieniędzy i pięknych kobiet, nasz bohater trafia do zapuszczonego mieszkania kuzyna, który prowadzi kiepsko prosperującą firmę taksówkarską. Niko oczywiście nie ma zamiaru do końca życia wozić ludzi po mieście. Jeśli więc pieniądze nie chcą przyjść do niego, on sam pójdzie je wytropić. Tak właśnie zaczyna się nasza przygoda w Liberty City.
Podobnie jak w poprzednich częściach gry, GTA IV pozwala użytkownikom swobodnie przemierzać ulice, zostawiając na początku tylko jeden kontakt, kuzyna Romana. Oczywiście wraz z rozwojem gry Niko zacznie wykonywać coraz bardziej złożone (i dużo lepiej płatne) misje w innych dzielnicach niż Broker (Brooklyn). Chociażby w Dukes (Queens), Bohan (Bronx) czy Algonquin (Manhattan). Fabuła GTA IV jest zdecydowanie mniej złożona niż w poprzednich częściach, co de facto wycodzi grze na plus. Nikt nie powinien poczuć znużenia wykonując zadania przeznaczone na ponad 25 godzin rozgrywki singleplayer.
Wczucie się w postać
I właśnie ten tryb dla jednego gracza posiada najlepszego bohatera, jakiego do tej pory stworzyło Rockstar. Postać Niko jest niezwykle interesująca, posiada swój własny styl i coś co ją zdecydowanie wyróżnia w tłumie pierwszoplanowych ról. Masa przerywników filmowych związanych z poszczególnymi misjami pozwala jeszcze lepiej wczuć się w skórę bohatera i wprawia gracza w odpowiedni do sytuacji nastrój.
Różnorodność zadań jest także bardzo mocną stroną nowego GTA. Niko zawsze robi coś interesującego, wliczając w to chociażby napady na bank. Jedną z takich ciekawych misji była chociażby ta, w której Niko wraz z dwoma asystentami mieli odebrać śmieciarką skradzione diamenty ukryte w workach. Trzeba się nieźle namęczyć aby uciec takim sprzętem po ulicach Liberty City, mając tylko dwóch ludzi do prowadzenia ostrzału.
Życie Niko jest także prostolinijne. W przeciwieństwie do GTA: San Andreas nie można tu kupować mieszkań, a postać nie musi np. chodzić na siłownię. Kiedy potrzebuje broni, może skorzystać ze sklepu, bądź iść do jednego ze swoich kumpli. Wraz z rozwojem gry Niko spotka dużo wartościowych kontaktów. Trzeba jednak utrzymywać z nimi dobre relacje. Kiedy o którymś zapomni się na zbyt długo, nie będzie już można polegać na jego usługach. Co ciekawe, pozostawiono w grze możliwość chodzenia na randki.
Większość misji w GTA IV daje niesamowicie dużo frajdy, a nowy system walki i prowadzenia ognia dodaje dużo świeżości do tytułu. System ukrywania się, podobny do tego z Gears of War dodaje wartościowy element strategiczny. Takowym jest też możliwość wyboru części ciała, w które się celuje (nie ma to jak celny strzał w głowę pozbawiający życia w mgnieniu oka). Wyrzutnie rakiet i granaty na pewno będą widowiskowe, ale to karabiny i strzelby są prawdziwym przyjacielem bohatera. Pistolety natomiast są znakomite do egzekucji.
Decyzje gracza
Oczywiście różnorodność misji i uzbrojenia tylko udowadnia dawno postawioną tezę, że seria GTA stawia na rozmaitość i możliwość wyboru. W GTA IV ma się obydwu pod dostatkiem, dając także sposobność do podejmowania wielu decyzji. Oczywiście są te najprostsze, jak wybór najlepszego dla danej misji środka transportu. Są też jednak dużo ważniejsze. Nie zdradzając szczegółów, napiszę tylko, że w niektórych momentach będzie trzeba się długo nagłowić zanim naciśnie się spust. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że GTA IV dla każdego jest zupełnie innym doświadczeniem.
Na szczęście gra otrzymała parę nowinek. Niko jest w posiadaniu tzw. smartphone'u, dzięki któremu podczas gry może sprawdzać wszystkie informacje na temat misji, odbierać nowe etc. Nigdy nie trzeba wychodzić z gry do innego menu. W trakcie zadania czasem otrzyma się ważnego smsa, który nieraz może uratować nasz tyłek. Oczywiście, dla większego realizmu, ludzie z Rockstar umożliwili graczowi ustawienie własnego dzwonka i tła dla komórki, które można ściągnąć z "wirtualnego Internetu" umieszczonego w grze.
Miasto żyje
Pomimo, że misje i sam Niko są niezwykle interesujące, tak naprawdę gwiazdą tej gry jest Liberty City. Metropolia zdaje się mieć naprawdę własne życie, z zatłoczonymi ulicami i przechodniami o zachwycającej różnorodności (także zachowań). Kiedy potrącisz kogoś, ten może upuścić kawę. Przewrócenie skrzynki na listy zapełni chodnik białymi kopertami. Poprzednie części były już naprawdę niezłe pod tym względem, ale żadna nie może się równać z dokładnością jaką tym razem zaprezentowali programiści Rockstar. Oczywiście nadal zdarzają się wpadki z teksturami ale nie są one już w stanie zepsuć ogólnego wrażenia miasta.
Za każdym rogiem czeka coś interesującego. Jest to coś, czego do tej pory nie udało się stworzyć w żadnej innej grze. Kradzież samochodu może skończyć się próbą wyciągnięcia z wozu przez przechodzącego policjanta. Dodaj wtedy gazu, a nieszczęśnik, o ile postanowił nie puszczać drzwi, będzie teraz błagał o życie kurczowo trzymając się samochodu, aż nie opadnie z sił i sam nie spadnie. To właśnie tego typu detale czynią tą grę świetną. W skrócie można powiedzieć, że fabuła i rozgrywka są pysznym tortem. Detale są natomiast soczystą wisienką na górze.
Przemieszczam się
Jak możecie zobaczyć na screenach, Liberty City jest nieregularnym miastem. To stanowiłoby prawdziwą zmorę jeśli chodzi o przemieszczanie się, szczególnie na początku. Na szczęście każdy samochód w grze wyposażony jest w system nawigacji GPS, który ułatwia poznawanie miasta i przemieszczanie się. Działa świetnie, pokazując nawet ulice, które są jednokierunkowe. Jest też przydatny przy policyjnych pościgach. Teraz bowiem zmieniono system kolejnych "gwiazdek" bycia poszukiwanym.
W GTA IV wszystko zależy od pola widzenia. Kiedy policjant zobaczy popełnienie przestępstwa, w obrębie jego pola widzenia pojawi się czerwona otoczka na mapie. Jeśli się uda z niej wyjść nie alarmując przy okazji kolejnego funkcjonariusza, jest się bezpiecznym. Często jedynym sposobem będzie kradzież zaparkowanego wozu. Teraz jednak zanim się odjedzie trzeba go będzie uruchomić. Im lepszy jest samochód, tym dłużej może trwać omijanie zabezpieczeń. Oczywiście sprawę z ucieczką, jak zawsze, będzie mógł załatwić warsztat Pay N' Spray.
Poruszanie się samochodem jest nie tylko szybkie, ale może także sprawić dużo przyjemności - chociażby poprzez efektowne skoki. Łodzie czasami bardzo ułatwią ucieczkę, a helikoptery zaoferują dostęp do praktycznie każdego miejsca.
Wróg publiczny numer jeden
Jest jedna rzecz, którą szczególnie polubiłem w GTA IV. Mając na uwadze fakt, jak wiele medialnego i politycznego szumu wywołał skandal z modem "Hot Coffee", zrozumiałbym gdyby w tej części serii producenci troszkę się wstrzymali. Na szczęście tak się nie stało. Jest to ciągle gra tylko dla dorosłych i co najważniejsze jest w tym piekielnie dobra. GTA IV nie idzie na żadne ustępstwa jeśli chodzi o polityczną poprawność. Mamy więc tony przekleństw, przemocy i seksu. Niko może odwiedzić kluby ze striptizem i wynajmować prostytutki. Od razu jednak zaznaczam, że wirtualnej nagości nikt jednak nie uświadczy.
Jeśli chodzi o wady gry, nie ma ich wielu. Wspomniałem już o różnego rodzaju błędach, chociażby w teksturach. Pomimo, że fabuła jest prostsza niż wcześniej, ciągle jednak można się w niej pogubić nie mając pojęcia co właściwie się dzieje i komu. Jest to oczywiście związane także z wieloma postaciami z jakimi Niko się styka. Dzięki temu jednak otrzymujemy nowe misje o trochę innym zabarwieniu.
Daj mi wolność lub daj mi śmierć
Mógłbym mówić wiecznie o tym jaką wspaniałą grę stworzyli ludzie z Rockstar. Tak naprawdę jednak jedyną drogą aby się o tym przekonać jest skosztowanie jej osobiście. W Liberty City Rockstar stworzył niesamowitą atmosferę dla świetnych misji. Grafika idzie w parze z dzisiejszymi możliwościami sprzętowymi, a dźwięk jest jeszcze lepszy niż w San Andreas. Dodam, że nie wspomniałem jeszcze nawet o systemie multiplayer, który dodaje drugie tyle do gry i tak okrzykniętej hasłem "musisz ją mieć".
Podróż przez przygody Niko Belica jest czymś czego nie można przegapić. Rockstar stworzył naprawdę świetną grę, wiezioną na podium poprzez wspaniałą fabułę wpadających w pamięć bohaterów i fantastyczną rozgrywkę. Wszystko co trzeba zrobić to podnieść kontroler i zanurzyć się w tym świecie...
Autor: Chris Morell
Tłumaczenie: Maciej Kluk
Redakcja: Dominik Błaszczykiewicz
GameStar
GameStar
Źródło: www.gazeta.pl
|